PILNE:

Przez 35 lat wierny jednemu klubowi. Piłkarz KS Gościbia Mariusz Stokłosa odwiesił buty na kołku

SUŁKOWICE: Mariusz Stokłosa (dla znajomych Kunia, Simerka, Marian, Maniek) po 35 latach gry w KS Gościbia Sułkowice, postanowił zakończyć swoją piłkarską przygodę. Zapisał się w całej historii klubu, jako najdłużej grający zawodnik. Do końca pozostał wierny jednemu klubowi, choć propozycje z zewnątrz padały.

W sobotę 9 czerwca 2018 r. podczas meczu KS Gościbia – Zielonka Wrząsowice, władze oraz koledzy z klubu urządzili mu naprawdę godne pożegnanie. Mariusz wszedł na boisko z innymi zawodnikami, ale już nie zagrał. Gratulacje i podziękowania za wieloletnią działalność w klubie na środku boiska złożyli mu burmistrz Piotr Pułka, który wręczył mu pamiątkową piłkę – replikę tej, którą będą grać na mundialu w Rosji w 2018 r. Pamiątkowy puchar wręczyła zawodnikowi reprezentacja myślenickiego podokręgu MZPN, reprezentacja Szkółki Piłkarskiej Gościba pod opieką Piotra Sroki kwiaty, a prezes KS Gościbia Jacek Burkat i prezes sekcji piłki nożnej Leszek Tyrawa list gratulacyjny. Po uściskach dłoni najdłużej grający zawodnik klubu musiał ściągnąć buty, które zostały powieszone na specjalnie przygotowanym kołku i zszedł z murawy w getrach.

Jak mówi prezes klubu Jacek Burkat – „Mariusz Stokłosa jest niesamowity pod tym względem, że zawsze był wierny Sułkowicom, nie poszedł nigdy grać za pieniądze, to jest w ogóle ewenement, żeby tyle lat grać. Zawsze był wierny swojej drużynie i dokładał nawet swoje pieniądze.”

Tego dnia jednak Mariusz Stokłosa jeszcze raz powrócił na boisko – już po wygranym meczu Gościbi 2:1. Na boisko koledzy wnieśli tort, odśpiewali mu sto lat, a następnie podrzucali wysoko do nieba. Pięknie okazana wdzięczność za wszystkie lata bezinteresownej gry w piłkę nożną, wylanych potów, kontuzji oraz wspierania dzieci i młodzieży grających w klubie. Na tym jednak nie koniec. Koledzy wręczyli mu koszulkę z podpisami wszystkich zawodników, specjalnie wygrawerowaną butelkę z zawartością napoju wyskokowego, rysunek z podobizną Mariusza i napisem: Życie jest jak piłka nożna – druga połowa meczu jest zawsze ciekawsza.

W tak zwanym międzyczasie, jednym, tęsknym okiem patrząc na pierwszą połowę meczu, udzielił nam krótkiego wywiadu.

Jak wspominasz te 35 lat gry w KS Gościbia?

Były wzloty i upadki. Ogólnie była to fajna przygoda. Szybko przeleciało.

Pamiętasz najciekawsze momenty w karierze?

Nigdy tak do tego nie podchodziłem. Każdy mecz był ważny, a gdy udało mi się strzelić bramkę i ta bramka dała nam utrzymanie – to była po prostu wielka radość.

Co spowodowało decyzję o zakończeniu kariery?

Myślałem o tym już od dłuższego czasu. Dawniej wchodząc na boisko wkładałem w to ok. 90 % swojej energii, teraz, gdzieś od trzech lat, musiałem już grać na 120 % normy. To było dla mojego organizmu za duże obciążenie. Pojawiły się kontuzje, które też mnie trochę osłabiły.

Czy Ty prowadziłeś jakąś drużynę w klubie?

Trochę trenowałem – i trampkarzy, i seniorów, ale żadnej drużyny nie prowadziłem.

Kiedy zacząłeś grać w piłkę i kto Cię do tego zachęcił?

W piłkę nożną zacząłem grać w wieku 10 lat. Nikt specjalnie nie musiał mnie do tego zachęcać, to po prostu we mnie siedzi. Nawet teraz – ostatnimi czasy – mimo, że mi się nie chce, to jak idę na trening, ktoś rzuca piłkę i coś mi się w głowie przekręca, nie wiem, co to jest…

A pamiętasz swoich trenerów?

Początki – na pewno Jan Tyrawa, w trampkarzach – Edward Dunaj, w juniorach Jerzy Moskal.

A koledzy, z którymi najdłużej grałeś?

Długo grałem z Januszem Sochą, Adamem Żurkiem, Wieśkiem Światłoniem, Tomkiem Szubą. Z obecnym trenerem Witkiem Stokłosą graliśmy chyba z 15 lat. Ludzi się przewinęło całkiem mnóstwo. Począwszy od tej Gościbi na najwyższym poziomie, kiedy była wspierana przez Kuźnię. Potem się to rozleciało, kiedy fabryka to zostawiła. Starsi odeszli do Izdebnika, poszli grać za pieniądze.

Czy grałeś w jakichś innych klubach?

Nie, tylko i wyłącznie grałem w KS Gościbia. Były oferty, żeby zagrać gdzie indziej i trenować, ale na tym poziomie stwierdziłem, że wolę grać za darmo i wtedy jest satysfakcja. Gadać przy zielonym stoliku można byle co. A tu zdrowia trzeba trochę oddać. Tak jak ostatnio. Miałem problemy z kręgosłupem. Najpierw szedłem na trening, a potem do Kamila Pitali na rehabilitację. Ktoś może się popukać po głowie, ale to jest silniejsze ode mnie.

A gdzie najdalej graliście?

Towarzysko raz graliśmy w Niemczech u Piotrka Nędzy. Ale to był taki wyjazd po prostu.

Zaczynałem grać w 4. lidze, potem spadliśmy i długo graliśmy w okręgówce. Następnie była klasa A, gdzie szybko awansowaliśmy z powrotem do okręgówki. Nasza drużyna składała się wtedy z młodszych chłopaków i Gościbia się odbiła. Obecnie KS Gościbia jest w okręgówce w III grupie.

Kiedy Ci się najlepiej grało?

Najlepiej grało mi się między 30. a 40. rokiem życia. Może troszkę wcześniej, to był najlepszy okres. Teraz mam już 45 lat, 35 lat grania za sobą. Mam dobre geny, ale już po 42. roku życia zdrowie zaczęło mi się psuć. Wiek robi swoje, jak się na chwilę wypada z rytmu, to potem ciężko wrócić do formy. Urwałem mięśnia z tylu nogi, minęło 2 tygodnie, poszedłem na trening, a tu ani nie da się biegnąć, ani piłki kopnąć. Ale na pewno jeszcze przyjdę na treningi. Coś się ruszać trzeba. To jest tak samo, jakby głodnemu odciągnąć miskę z jedzeniem.

A rodzina też ma zamiłowanie do sportu?

Starsza córka Martynka jest zapalonym kibicem, marzy się jej dziennikarstwo sportowe, chce przeprowadzać wywiady z piłkarzami. Młodsza – Julita trenuje piłkę ręczną, ma większe predyspozycje do uprawiania sportu. Na początku trochę ją zachęcałem, ale potem sama się zdecydowała, że chce trenować. Moja żona – Iza nie interesuje się zbytnio piłką nożną, ale zawsze akceptowała moje zainteresowanie piłką. Przyzwyczaiła się do tego, że w domu też często oglądam w telewizji mecze piłki nożnej i tenis.

Nie wyglądasz na 45 lat. Sport Ci służy.

Sport jest OK, ale jak się robi coś za bardzo na siłę, to ciało powoli wysiada.

Jakie masz przemyślenia po tych 35 latach gry?

Szkoda, że ludzie, którzy grali tu w piłkę, a potem przestali, to szybko zapominają o klubie, o piłce, przestaje ich to interesować. Jaki jest problem przyjść na mecz? Z reguły na trybunach siedzi tylko paru ludzi, wszyscy zapominają i nie mają czasu. A mecz jest co 2 tygodnie. Dorośli przychodzą na mecze szkółki piłkarskiej tylko dlatego, że muszą dziecko przyprowadzić. A przecież powinni się cieszyć, że w tych czasach dziecko chce iść na trening, że się rusza. Jest bardzo słabe zainteresowanie lokalną piłką nożną. Ale jak gra reprezentacja Polski, to nagle wszyscy stają się kibicami. To jest trochę przykre, że nie interesują się tym, co jest na „własnym podwórku” i jest na wyciągniecie ręki.

 

Rozmawiała Joanna Gatlik-Kopciuch

ŹRÓDŁO I FOTO: Urząd Miasta Sułkowice

opublikowano: 13.06.2018

Drogi Użytkowniku, przypominamy podstawowe informacje z zakresu przetwarzania danych dostarczanych przez Ciebie podczas korzystania z naszych serwisów. Zamykając ten komunikat, zgadzasz się na wskazane w linku działania. więcej informacji

Stosowanie plików cookies i innych technologii

Wraz z naszymi partnerami stosujemy pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne pokrewne technologie, które mają na celu:
• Zapewnienie bezpieczeństwa podczas korzystania z naszych stron
• Ulepszenie świadczonych przez nas usług poprzez wykorzystanie danych w celach analitycznych i statystycznych
• Poznanie Twoich preferencji na podstawie sposobu korzystania z naszych serwisów
• Wyświetlanie spersonalizowanych reklam, które odpowiadają Twoim zainteresowaniom

Zakres wykorzystywania plików cookies możesz określić w ustawieniach Twojej przeglądarki. Bez wprowadzenia zmian ustawień, informacje w plikach cookies mogą być zapisywane w pamięci Twojego urządzenia.

Tak wykorzystujemy Twoje informacje

W ramach świadczonych przez nas usług staramy się wyświetlać reklamy odpowiadające Twoim zainteresowaniom, które dotyczą naszych produktów oraz produktów klientów korzystających z naszych usług reklamowych (marketing bezpośredni). W tym celu wykorzystujemy informacje zapisywane w plikach cookies, które otrzymujemy podczas korzystania z naszych stron. Nasze działania podejmowane są zgodnie z obowiązującym prawem w ramach tzw. uzasadnionego interesu administratora danych, ponieważ chcemy, by wszystkie nasze usługi, w tym wyświetlane reklamy, były najlepiej dopasowane do potrzeb użytkownika. Podstawowe zasady korzystania z naszych serwisów zostały określone w tym regulaminie. (link do regulaminu)
Administratorem tych danych jesteśmy my, czyli Myślenice Itv Telewizja Powiatowa Chęć Jarosław. z siedzibą w Myślenice 32-400 ul Rynek 27. Możesz skontaktować się z nami za pośrednictwem http://www.myslenice-itv.pl/kontakt/ oraz w dowolnym momencie wyrazić swój sprzeciw wobec tego rodzaju działań.

Wykorzystywanie Twoich informacji przez naszych partnerów

Podobne działania w celach marketingowych podejmują nasi partnerzy, którym udostępniamy powierzchnię reklamową na naszych stronach. Wśród naszych partnerów znajdują się dostawcy technologii reklamowej, sieci reklamowe, domy mediowe, agencje interaktywne oraz reklamodawcy.
Nasi partnerzy gromadzą i wykorzystują informacje określające Twój sposób korzystania z naszych serwisów. Dzięki temu wyświetlają reklamy najbardziej dopasowane do uzyskanych informacji oraz udostępniają je innym podmiotom wyświetlającym lub zlecającym reklamę w Internecie.
W związku z reformą prawa ochrony danych osobowych nasi partnerzy potrzebują Twojej zgody na działania, których dokonują na naszych stronach. W przypadku jej udzielenia nasi partnerzy będą mogli, w ramach uzasadnionego interesu, wykorzystać Twoje informacje także dla celów analitycznych służących ocenie skuteczności podejmowanych działań marketingowych. Pamiętaj, że ewentualna zgoda jest Twoją dobrowolną decyzją, natomiast brak jej udzielenia może wpłynąć na Twój komfort korzystania z naszych serwisów. Reklamy nieodpowiadające zainteresowaniom użytkownika są nie tylko nieatrakcyjne, ale i drażniące dla odbiorcy.
Zgodę możesz udzielić poprzez zamknięcie tego komunikatu (kliknięcie w przycisk "Przejdź do serwisu" lub "X"). Udzieloną zgodę możesz w każdej chwili wycofać, co jednak nie będzie równoznaczne z tym, że korzystanie z tych informacji do czasu wycofania zgody było niezgodne z prawem.

Twoje prawa

Masz pełne prawo do zgłoszenia podmiotowi wykorzystującemu Twoje dane osobowe żądania dostępu do tych informacji, ich poprawiania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania. Pamiętaj jednak, że nie w każdym przypadku możliwe jest zrealizowanie Twoich praw w odniesieniu do informacji zapisanych w plikach cookies.
Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce prywatności (link do polityki prywatności), z której dowiesz się między innymi o tzw. rozwiązaniach opt-out, które umożliwiają określenie Twoich ustawień prywatności w trakcie korzystania z Internetu.

Zamknij