Connect with us

Gmina Dobczyce

"Marzenia są po to, żeby je spełniać” – Kinga Baran o swojej pierwszej książce.

Avatar

Opublikowano

w

„Marzenia są po to, żeby je spełniać”

Mówi się, że życie jest ciężkie i że nic w nim nie przychodzi łatwo. To prawda. Jeśli nam na czymś zależy, musimy się o to postarać. Włożyć w dążenie do celu swoją prace i czas, ale przede wszystkim swoje serce. Oczywistym jest, że to, co dotyczy naszego życia pobiera od nas wielkie pokłady uczuć i zaangażowania. Cała paleta tych reakcji, zmysłów i odczuć wpływa na nas, na otoczenie i wreszcie na spełnienie naszych pragnień.
Mówi się też, że marzenia się spełniają. Podczas konferencji dla Bibliotekarzy, na której miałam przyjemność opowiedzieć o swojej drodze do wydania książki, powiedziałam jednak, że to nie prawda. Moje marzenie się nie spełniło, przynajmniej nie zrobiło tego samo. Spełniłam je ja sama, Bóg i moi bliscy.
Od kilku dni moja książka jest w sprzedaży. Może się wydawać to taką zwyczajną rzeczą. Dla mnie jest ogromnym zwycięstwem, którego nie odniosłam sama. W mojej walce pomogli zarówno bliscy, jak i obcy ludzie. I dalej to robią, udostępniając informację o moim debiucie. Dzięki temu „Nie obrażaj się na Boga” ma szansę zagościć w dłoniach większej ilości czytelników i spełniać swoją misję niesienia dobrego słowa. Robią to ku mojej radości i ogromnemu zaskoczeniu. Nigdy nie przypuszczałam, jak wielkie serca, pełne bezinteresowności noszą w swoich klatkach piersiowych inne osoby. Moja droga do wydania książki była długa. Przez to sporo oczekiwałam na finał i cel podróży. Dzięki temu jednak, miałam okazję do niesamowitych, nowych doświadczeń. Należały do nich spotkania z innymi ludźmi zarówno wirtualne jak i te w twarzą w twarz, które wprowadziły w życie obu stron pozytywne emocje i wartości. Wiem, że zdarzenia związane z moją książka rozwijają moją duszę i rozum. Poczułam smak zwycięstwa. Poczułam zapach spełniającego się marzenia, ale przede wszystkim poczułam, że mogę. To ostatnie daję mi ogromnego kopa i chęć do działania, ponieważ jeśli osiągnęłam to, co jeszcze na początku roku wydawało się dla mnie niemożliwe, to mam pewność, że z Bożą pomocą osiągnę wszystko. Mogę śmiało nazwać siebie szczęściarą, dlatego że nie pierwszy raz czuję szczęście w związku z tym, co spotyka mnie w życiu. Było już kilka moich sukcesów i zbiegów okoliczności, które dla mnie jednak mają inną nazwę – działanie Ducha. Dzięki niemu podjęłam decyzję dla siebie dobre i skierowałam kroki w odpowiednie miejsca, w których czekał na mnie mój Bóg, mój mąż, moje dzieci, mój dom i wreszcie moja książka.
Chciałam przekazać swoje szczęście i Jego obecność właśnie na stronach swojej książki. Pragnęłam, aby powędrowała ona ze swoim przesłaniem do każdego, kto tego potrzebuje. Próbowałam znaleźć odpowiednią metodę marketingową, która dotrze do potencjalnych odbiorców i pomyślałam wtedy, że to właśnie Duch jest najlepszym Marketingowcem, bo może poruszyć każde serce do tego, co dla niego dobre.
Mam ogromną nadzieję, że zechcecie mieć „Nie obrażaj się na Boga” w swoich dłoniach i domach. Ufam, że wniesie w wasze życie radość i nadzieję. Z niecierpliwością będę wyczekiwać na Wasze odczucia i opinie.

Autorka książki i tekstu Kinga Baran z Sułkowic poniżej notka biograficzna naszej nowej koleżanki redakcyjnej 🙂

Słów kilka o sobie: Mam dwadzieścia osiem lat. Trzy lata temu skończyłam studia na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, na kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna. Broniąc Pracy Magisterskiej byłam już po ślubie i w dziewiątym miesiącu ciąży. Kiedy nasz synek Szymon , miał osiem miesięcy, zaczęłam pisać książkę.  Niestety moja praca nad nią została wstrzymana , ponieważ zapragnęliśmy drugiego dziecka, a w ciąży czułam się tak źle, że nie dałam rady doprowadzić całości do końca. Dzieci były ważniejsze. Kiedy Jeremiasz miał kilka miesięcy, dopisałam resztę.  Miłość do pisania odkryłam  w liceum. Byłam wtedy w klasie o profilu biologiczno-chemicznym. To dlatego, że wcześniej wyczynowo trenowałam pływanie i miałam pójść na AWF.  Natomiast w  szkole średniej myślałam, że mam powołanie i chciałam wstąpić do zakonu.W wakacje jednak, poznałam Miłość mojego życia i zamiast ślubów wieczystych, złożyłam śluby Patrykowi przed Ołtarzem 🙂  Jak Pan Bóg przykazał, mąż posadził drzewo. Mamy dom i dwóch synów. Oczywiście naszą codzienność  przeżywamy z Bogiem.Ta Czwórka jest moim światem.Oddałam się dzieciom i życiu rodzinnemu i jestem najszczęśliwszą kobietą  na tej ziemi. Pasja do pisania jednak we mnie nie umarła, a wręcz przeciwnie, ciągle czułam wewnętrzne napominanie, żeby pisać, a później skończyć to,co zaczęłam.Z Bożą pomocą się udało. Napisałam książkę.

WITAMY CIĘ KINGA!

Wydarzenia

Kwiecień 2019
PWŚCPSN
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30      
« Mar   Maj »

Facebook

Najczęściej czytane